W kuchni tak smacznie pachniało i choć ostatnio mało jadłam, teraz czułam okropny skurcz w żołądku spowodowany głodem. Nadal nie mogłam mówić, był to chyba efekt stresu. Komplikowało to i tak moją koszmarną sytuacje, bo nie było jak się bronić, póki co na szczęście tylko słownie. Pan Zet jasno dał mi do zrozumienia, kto tu rządzi i nie miałam zamiaru się za bardzo wyhylać. Swoją drogą za słaba w uszach jestem, by to zrobić. Przynajmniej na razie.
Na nogę założyli mi opaskę, na której migała zielona dioda. Podobno może migać też w kolorze czerwonym, ale tego pan Zet radził mi nie sprawdzać.
Po całym domu mogłam poruszać się bez kontroli, umówmy się - innej kontroli niż ta błyskotka u stopy. Zajmowałam sypialnie, w której na początku byłam przywiązana do ramy łóżka. Baśka miała swój pokój obok mojego i była ze mną przez cały czas w domu, ale byłyśmy razem tylko przy posiłkach. Pan Zet często wychodził. Wiadomo. Profesor ma obowiązki.
Do jedzeniu podali mi jakiś środek, bo przez kilka dni chodziłam jak zombie, kompletnie nic do mnie nie docierało. Wstawałam, brałam prysznic. Jadłam. Czytałam książki. Chociaż bardziej było to wodzenie wzrokiem na jedną linijkę tekstu po kilka razy, ale z czasem mi się ta zdolność opłaciła. I znowu jadłam, to były tak smaczne i zdrowe posiłki, że nie mogłam się powstrzymać, chociaż wiedziałam, że połykam przy okazji jakieś świństwo. W ciągu dnia słuchałam też muzyki i opowieści Baśki o panie Zet. A kiedy kończyła swoje ahy i ohy o nim, spedzałam czas w swojej sypialni.
Inaczej wyglądały dni, kiedy był w domu pan Zet. Raz w tygodniu rano na czczo pobierał mi krew, miałam też systematycznie stawać na wagę. Jakiś czas później, gdy przypadkowo Baśka weszła do mojej sypialni kiedy starałam się ćwiczyć jogę, pan Zet podarował mi potrzebny sprzęt i codziennie po śniadaniu mogłam robić to co lubię. Nie wiem czy to właśnie przez jogę czy to te środki, ale po jakimś miesiącu uspokoiłam się, przybrałam na wadze i wyczuwałam u siebie niepokój i złość, kiedy nie było w pobliżu pana Zet. Robili wszystko żebym się od niego uzależniła.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga