poniedziałek, 15 stycznia 2018
16. Rozdział piętnasty
Wiem, że zwiększyli ograniczenie prędkości na autostradzie, ale to, co wskazywał licznik było dalekie od górnej dopuszczalnej granicy. Pędził jak szalony lewym pasem, ale mi nawet było to na rękę. W końcu chodziło o moje notatki. Czyżby? Nie! Nie potrafię jednak oszukać swojej świadomości. Bardzo boje się szybko jeździć i mój organizm po chwili zaczął mi o tym przypominać. Czułam się, jak w tym śnie, który co najmniej trzy razy w tygodniu mnie nachodzi - jakbym spadała i leciała... leciała, aż w końcu moje ciało ogarnęły dreszcze. Zamknęłam oczy i tak bardzo chciałam z siebie wydusić choć słowo, by zwolnił. Ale ze strachu moje ciało złapał paraliż, język utknął w gardle i nijak nie mogłam wydobyć z siebie słowa. Chociaż bardzo chciałam, było to silniejsze ode mnie. Gdzieś w głowie miałam myśli, by oddychać... więc wdech wydech i kolejna próba otwarcia oczu. Nie mogę. Są ciężkie jak skała. Próbuje więc z ustami, udaje mi się delikatnie je rozchylić ale język jest nieruchomy. Dochodzi szybkie bicie serca ale resztkami sił próbuje zmusić mój mózg, by podniósł lewą rękę, choć trochę. Pan Zet na pewno myśli, że zasnęłam. To pewne!
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga