czwartek, 11 stycznia 2018
15. Rozdział czternasty
Nie wsiadłam do auta, w którym siedział. Przynajmniej nie od razu. Byłam zaskoczona ale równie mocno zdenerwowana. Oczekiwałam wyjaśnienia sytuacji, o zgrozo żenującej tak samo, jak ta na przystanku w zeszły weekend. Więc stałam tak przed maską i patrzyłam jak spokojnie przegląda sobie gazetę. Przesunęłam się na tyle, by mój cień zasłonił mocne październikowe słońce, które próbowało zaglądnąć do auta przez przednią szybę. Zauważył mnie wskazując ręką siedzenie obok i otwierając drzwi pasażera od środka. Uparcie stałam dalej przed autem, już opierając swoje ręce o boki, na znak zniecierpliwienia. Zauważyłam, że się uśmiecha pod nosem i kiwa głową. Osz ty! Czy coś ci się nie podoba!- pomyślałam zdając sobie tym samym sprawę, że ta sytuacja jest na prawdę komiczna. Wyszedł. - Pani Fado, jeśli chce pani odzyskać swoje notatki, to radzę pani grzecznie wsiąść do auta! Mamy niewiele czasu, by dojechać na miejsce przed zamknięciem warsztatu samochodowego, przypominam tylko, że dziś jest sobota a zbliża się godzina piętnasta - stanowczym tonem przybliżył mi sytuację. A do mnie i tak dotarły tylko słowa ' odzyskać notatki '. I tak, po mniej więcej pół godzinie byłam w aucie pana Zet zmierzając do Wrocławia.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga