środa, 17 stycznia 2018
19. Rozdział osiemnasty
W oddali słyszę dźwięk mojej komórki. Nie bardzo wiem, co się dzieje. Nie mogę otworzyć oczu, po chwili orientuję się jednak, że mam je otwarte. Coś jednak mi je osłania. Poruszam rękoma, czuje mrowienie. Ręce mam nad głową, ruchomość jest ograniczona, pod palcami wyczuwam ramę łóżka i orientuję się, że jestem do niej przywiązana. Ogarnia mnie strach, panika, dodatkowo puls mi skacze, bo nogi również są przywiązane. Telefon nadal dzwoni. Otwieram usta, chce mi się pić. Po chwili ogarniają mnie dreszcze, jest mi zimno. Jakbym była rozebrana. Poza dzwoniącym telefonem słyszę jeszcze tykający zegar, tik tak... tik tak... Szumi mi w głowie. Jak po dobrej imprezie na kacu. Nie umiem trzeźwo myśleć, więc zaczynam się rzucać po łóżku, chcę krzyczeć! Ale suchość w ustach mi to uniemożliwia. Nie wiem skąd biorę siły, by tak się rzucać, ale czuje jakby wiązania puszczały. Czuje lekkość. Uwolniłam się. Brawo Fado! Zaraz stąd wyjdziesz. Ale... mimowolnie zamykam oczy. I czuje ukłucie w szyi. Igła. Zastrzyk. Zasypiam.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga