piątek, 5 lutego 2016

32. - Facet to świnia!!! - śpiewały do zdarcia gardeł na środku parkietu tańcząc i śmiejąc się do ostatnich sił.
Ta piosenka leciała już ósmy raz z dedykacją osobistą od Fado, aż DJ oznajmił jej, że nawet jeśli by zapłaciła krocie więcej jej nie puści.
Siadły więc zdyszane przy barze i sączyły swoje drinki. Dziewczyny zajęły się rozmową między sobą podczas gdy przed oczy Fado kelnerka postawiła dwie piędziesiątki.
- Na koszt firmy! Widzę, że męczysz się przy tych drinkach! - powiedziała Laura, jak się potem okazało również rozwódka.
- Aż tak to widać? - spytała Fado i puściła wdzięcznie oczko w jej stronę.
- Fado, nie wiem jak ty ale my padamy na twarz. Od rana w drodze, zbieramy się, co? - spytała Gusia zwinnie ukrywając ziewanie.
- Chodźmy Fado. Oooo! - zaskoczona zareagowała Mag na stojące przed Fado kieliszki już opróźnione.
- Ja zostanę. Laura za pół godziny kończy pracę, obiecała mi opowiedzieć swoją historię przy tym zacnym trunku. Macie tu klucze i zadzwońcie po powrocie do domu.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga