piątek, 12 lutego 2016

36. Karnet na szczęście miał ważność do końca następnego roku. Parking pod samym kortem wzbudził uśmiech na jej twarzy.
- Przynajmniej jak się zgrzeję, nie będę miała daleko do auta - pomyślała
Przebrała się w szatni i niepewnym krokiem ruszyła poćwiczyć sama na ściance. Niestety długa przerwa zmusiła ją po chwili do zrobienia przerwy. Dodatkowo peszyły ją szklane drzwi, przez które każdy mógł zobaczyć jej poczynania z piłką i rakietą.
- Co ja tu robię. I po co zajęłam dwie godziny. Jedna była by wystarczająca na te moje wygibasy - syczała w myślach.
Przysiadła na ławce włączyła w telefonie muzykę zamknęła oczy. Kilka głębokich wdechów i postanowiła zrobić drugie podejście.
W końcu mogła się wyżyć. Mogła krzyczeć przy uderzaniu piłki! To było jej oczyszczenie i tego potrzebowała. Pot lał się strumieniem z całego ciała ale ona czuła się tak lekko. Głowę zajęły jej myśli i potem kiedy próbowała sobie przypomnieć, jak tak na prawdę poszła jej gra nie była w stanie.
Przysiadła znów na ławce. Oddychała szybko ale czuła się szczęśliwa.
- Można? - z zamyśleń w wyrwał ją znajomy głos.
- Fado?? - powiedział zaskoczony Marcel
- Jasne, wchodź. - zdziwiła się na jego widok.
Wprawdzie ostatnio Laura wspomniała, że Kacper trenuje ale Fado nie interesowało co konkretnie. Dowiedziała się tylko, że Laura się z nim przyjaźni od bardzo dawna.
- Ja już kończę na dziś. - otarła czoło i uśmiechnęła się niepewnie.
- Dałaś sobie wycisk, szkoda, że nie wiedziałem, że grasz... - urwał
- Dopiero wracam do grania. To uciekam. Trzymaj się. - powiedziała



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga