piątek, 12 lutego 2016

35. Początkiem grudnia Fado nie wiedziała jak się nazywa. Miała grafik wypełniony po brzegi, dzień po dniu aż do świąt. Do szesnastej praca a potem Bistro. Okazało się, że najważniejsze są papierki. Załatwienie spraw urzędowych pochłonęło tak wiele czasu, że Fado zdecydowała się zatrudnić dwie kelnerki i dodatkową kucharkę. Po wyjeździe dziewczyn, które zostawiły Fado z wszystkimi wytycznymi czas mimo wielu obowiązków ciągnął się niemiłosiernie.
Bistro zostało przyjęte przez mieszkańców zapyziałej dziury z wielką aprobatą. Opisały to gazety, telewizja i portale społecznościowe. Na każdym z nich Gusia prowadziła profile Bistro. Tak, na odległość. Pomogły jej w tym kamery zainstalowane w środku, do których miały dostęp wszystkie ze swoich laptopów. Ta inwestycja była bardzo kosztowna. Fado w sekrecie przed Artim wzięła dodatkowy kredyt.
Obiecała sobie, że w imieninową sobotę zrobi wyłącznie coś dla siebie. Po śniadaniu zaglądnęła tylko do Bistro sprawdzić jak się mają sprawy. Wszystko szło po jej myśli, więc pożegnała się z wszystkimi i pojechała na kort.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga