wtorek, 5 stycznia 2016

27. Nie mogła spać w nocy przez kolejne dwa tygodnie. Budziły ją koszmary, wspomnienia. Przed oczami pojawiła się przeszłość i za nic nie chciała ulecieć z głowy. Nad ranem znów sięgnęła po kartkę urodzinową ( schowaną pod poduszką ) i czytywała list po raz kolejny.
Życie jest takie nieprzewidywalne, wiedziała o tym od dawna. Ale to spadło na nią jak grom z jasnego nieba. Jaką decyzję powinna podjąć, by potem nie żałować, by nie mieć wyrzutów sumienia...
Coraz częściej wychodząc z pracy zaglądała przez okno tego lokalu, który był do wynajęcia. W głowie pojawiały się plany na własną działalność, o której przecież marzyła od dawna.
Rozmawiała nawet o tym ze swoją szefową, która poparła pomyśl i okazała  chęć pomocy w razie problemów urzędowych. Mogłaby spokojnie połączyć prace i przygotowania, które zajęły by też trochę czasu. Teraz kiedy miała samotne popołudnia, bo obaj jej mężczyźni wyjechali na trzymiesięczny staż do Niemiec, mogła na spokojnie przygotować biznes plan.
Zamyślona weszła do klatki, nie zauważając stojącej pod nią Gusi.
- Hej, piękna! Ludzi nie poznajesz?
- Gusia?? No nie wierzę! - już dawno miała ją odwiedzić przyjaciółka, która po urodzeniu synka wyjechała z zapyziałej dziury. Wprawdzie ostatnio Fado wspomniała jej przez telefon, że ma wolną chatę ale do głowy by jej nie wpadło...
- Ale masz minę kobieto! - śmiała się Gusia, jak zwykle pięknie umalowana z pięknymi paznokciami. Wysoka, czarnowłosa Gusia...
- No chodźże do góry, chodź zapraszam.
Następnego dnia Fado musiała iść jeszcze do pracy, dlatego obiecała sobie wypić jedynie dwie lampki wina. Co w rezultacie skończyło się spacerkiem przed samą północą do całodobowego Tesco po wódkę. Tak. Gusia była jedyną dziewczyną, która piła z nią bez problemu wódkę, nie mając na drugi dzień kaca. Dobrze się złożyło, bo spotkały tam szefową Fado, która na pożegnanie krzyknęła do Fado, by nie przychodziła w piątek do pracy i zajęła się koleżanką.
Do ósmej rano ubyło półtora litra alkoholu, dwa litry coli ale został napisany biznes plan. Biznes plan Fado na bistro o nazwie jakże oryginalnej "FADO".

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga