wtorek, 24 czerwca 2014

5.
- I pewnie do końca dnia siedziałaś w domu, zamknięta w pokoju z zasłoniętymi roletami tonami słoneczniku i Magdą M na dvd? - podejrzliwie spojrzała Mag.
- Tak... Masz rację. Przepraszam, że Cię wtedy skłamałam - nie umiałam inaczej. - mówiła już przez łzy Fado. - Wiesz, ile dla mnie znaczyło to, że mogłam mu w końcu prosto w oczy wygarnąć to, co chciałam rok temu! W końcu po roku doznałam oczyszczenia... Było mi z tym i dobrze i źle - ale teraz koniec końców jestem z siebie dumna. - stłukły się kieliszkami.
- Dobrze jest z siebie wyrzucić to, co nam leży na serduchu. Łatwiej jest wtedy funkcjonować. Cieszę się mała, że w końcu ' doznałaś oczyszczenia' - uśmiechnęła się serdecznie i puściła Fado oczko.
- Chcę Cie jeszcze o coś spytać, gdzie znikasz co środy na całe popołudnia i wieczory? Pytałam Artiego, bo wiem, że on wie. Powiedział mi, że cię raz śledził... Ale nie puścił pary z ust gdzie byłaś... - Mag czekała z niecierpliwością na odpowiedź.
- A to drań! Dobrze mi się raz wydawało, że słyszałam jego dzwonek telefonu. Tylko on taki ma. Ale zdążył się cwaniaczek ukryć! Hahahaha - wybuchnęła śmiechem
- Z czego tak rechoczesz? Jesteś obłędna, raz masz łzy w oczach by za chwilę śmiać się do rozpuku! - dodała Mag.
- Bo kiedyś Arti rzucił tekstem, czy ja aby nie zaczęłam pracować w jakiejś agencji towarzyskiej, bo tak znikam. Spytałam go czy bym się nadawała. Potwierdził. Więc na odczepnego rzuciłam mu, że jak są warunki jest też praca! I najwidoczniej się przestraszył. Kochany drań... hahahaha
- hahahaha No nieźle! Nieźle, ale powiesz mi w końcu, gdzie chodzisz!? - nalegała Mag.
- Co środę jestem wolontariuszką... w domu dziecka. A wieczorem przygotowuję im gry i zabawy na następny tydzień... - przyznała się Fado.
- To mi sprawia tyle radości i przede wszystkim czuję się potrzebna. Rozumiesz mnie Mag? - spytała Fado.
- Rozumiem misia, rozumiem! Musimy się już zbierać, bo późno. Dokończysz mi wszystko w domu. Mam nadzieję, że niespodzianka się udała - powiedziała Mag.
- Ohhh tak! To chodź jeszcze pstrykniemy sobie sweet focie na pamiątkę.
I jak zwykle wystawiając języki i mrużąc oczy uwieczniły kolejną piękną chwilę ich przyjaźni na zdjęciu...

2 komentarze:

  1. jestem pod wrażenie,, jak dwie siostry! tak miło to czytac. K

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiem o kim mowa mimo iż to forma opowiadania :)
    Fajnie Cię znowu poczytać i czekam na dalsze losy Fado :)

    :*

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga