wtorek, 24 czerwca 2014

4. I faktycznie widok zapierał dech w piersiach. Miało się wrażenie, jakby świat był u stóp. Widać było wszystkie odcienie zielonych, kwitnących roślin. Reakcja Fado była właśnie taka, jakiej spodziewała się Mag. Usiadły na kocu, nalały wina do kieliszków, odpaliły papierosa i spojrzały sobie w oczy. Fado zaczęła:
- Kiedyś Mati też mnie zabrał w podobne miejsce, wiesz. Oczywiście nie ma ono porównania z tym, co ty mi teraz zafundowałaś. - Nastała dłuższa chwila ciszy, po której Fado kontynuowała:
- Ostatnio go widziałam... W tej piekarni obok rynku, jak zwykle kupował grahamki, cztery grahamki! To było dziwne wiesz Mag, stał za mną w kolejce a ja odczuwałam wtedy niepokój, po prostu go wyczułam... I...
- To było w piątek? Wtedy odwołałaś nasze spotkanie w kręgielni, prawda? - spytała Mag.
- Tak, w piątek - ściszonym głosem, naprzemiennie przykładając do ust to lampkę z winem, to papierosa odpowiedziała Fado.
- I... co się wtedy stało, Fado? - Mag niecierpliwiła się.
- Nie wiem dlaczego, ale intuicja kazała mi poczekać na niego przed piekarnią. Oczywiście udałam, że szukam czegoś w torebce...
- Cwaniak w Ciebie, Fado. I co? Co dalej? - dopytywała Mag.
- Wyszedł. Spojrzał na mnie. Ale przeszedł obok wolnym krokiem, jakby nigdy nic. Po chwili jednak zawrócił... 

*
- Spieszysz się bardzo? Może poświęciłabyś mi dwa kwadranse, skoro już na siebie wpadliśmy? - spytał Mati -
- To nie jest najlepszy pomysł. Chyba śpieszysz się na śniadanie z kimś. - Fado nie mogła powstrzymać się od uszczypliwości. - Chyba nie zjadasz na śniadanie czterech bułek sam? - wycedziła zwracając uwagę na trzymaną przez niego siatkę z pieczywem.
- To przyzwyczajenie. Weszło w krew. - odpowiedział ze znajomym uśmiechem. - To co? Kawa?
*

- Nie mów mi, że poszłaś z nim na tę kawę!? - nie mogąc doczekać się odpowiedzi, Mag nalała sobie kolejny kieliszek.
- Poszłam! Głownie on mówił. Opowiadał o swoim prawie rocznym pobycie w Holandii. O tym, że własnie w ten piątek wrócił. I akurat spotkał mnie...
- Tsssss, karmił Cię głodnymi tekstami widzę - zezłościła się Mag. - A ta jego cizia? Też wróciła?
- Nie są już razem od pół roku...
- Ph! Pewnie się na nim przejechała... - syczała Mag.

*
- Skończyłem ten związek kilka miesięcy po naszym rozwodzie. W sumie Fado, my nie zdążyliśmy nigdy porozmawiać na spokojnie o tym, co się stało...
- O czym tu było rozmawiać? Poszedłeś do łóżka z inną, koniec bajki. Co najlepsze całkiem pięknej bajki...
- Wiem! To moja wina. Ale posłuchaj, ty byłaś zajęta tą sprawą z adopcją, odcięłaś się odemnie! - uniósł głos Mati.
- Przypominam Ci, że gdybym była prawdziwą suką. Zostawiła bym Cię, kiedy dowiedzieliśmy się, że jesteś bezpłodny! A ja szukałam innego rozwiązania, bo chciałam mieć z Tobą dziecko! - wykrzyczała Fado  i wybiegła z kawiarni zostawiając swoje... cztery grahamki.
*

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga