6. Obudziła się rano z dziwnym spokojem, zastanawiając się, czy zażywała przed snem tabletkę. Przypomniała sobie jednak rozmowę na górce i wino. To dzięki niemu przespała całą noc. Szybko udała się do łazienki, by po prawie godzinie zasiąść przy barowym stoliku Mag i nalać sobie pysznej kawy z ekspresu. Mag urządziła sobie kuchnie w takim stylu, jaki podobał się tez Fado. Ogromne okno z widokiem na ogród dodawało jej tylko uroku. Nie ma się co dziwić, w końcu kuchnia to królestwo Mag i to tutaj powstają najlepsze posiłki na świecie.
- Cześć ranny ptaszku! - przeciągając się z niedospania powiedziała Mag.
- No dzień dobry! Przygotowałam Ci tabletkę na migrenę, bo znając życie się do Ciebie przyczepiła znowu... - uśmiechając się podała Mag szklankę wody, tabletkę i nalała kawy.
- Oj tak. Dzięki. - spojrzała podejrzliwie na Fado. - A Ty? Coś taka pobudzona? I jak ładnie wyglądasz! Czyzbyś miała dziś do kogoś puszczać oczko? - śmiała się Mag.
- Ugryź się w nos, ok! Po prostu sprzyja mi klimat! - droczyła się Fado.
- Cieszę się, że jest Ci tu dobrze. Za godzinę mam pacjenta, wspominałam Ci?
- Tak, tak. Wczoraj całą drogę do domu o nim mówiłaś. Wyjdę na ogród w tym czasie. - powiedziała Fado.
- Dobrze, ale najpierw musisz obejrzeć mój gabinet. Wizyta zajmie mi nie więcej niż godzinkę, to specjalny pacjent i chcę go przyjąć mimo dnia wolnego. - tłumaczyła Mag. - No chodź!
- Ale gdzie? Do gabinetu? Teraz? - Muszę się przecież ubrać! - protestowała Fado.
- Musisz to Ty tylko wziąć kubek kawy i iść za mną.
Przeszły do białych drzwi, których drzwi otwierało się za pomocą kodu. By za chwilę znaleźć się w gabinecie, a w zasadzie w poczekalni.
- Nie wierzę! Gabinet w domu! Ładnie tu, wszystko tak po twojemu - czysto i schludnie. - chwaliła Fado.
Musisz mnie na tej maszynie zważyć, zmiezyc i wszystko co można. Czy muszę się zapisać na specjalną wizytę, pani doktor? - upijając łyk kawy, śmiała się.
- Hm.. nie wiem, czy znajdzie się dla pani dogodny termin, biorąc pod uwagę fakt, że niedługo pani opuszcza to urocze miejsce...
- Ależ proszę się nie martwic, wrócę z chęcią, nawet specjalnie na jedną wizytę! - droczyły się i smiały do momentu, aż usłyszały dzwonek do drzwi.
- O cholerka! To Tomasz! Nie mogę się tak pokazać, wpuść go i zaproś do gabinetu, niech chwile poczeka! - szeptała Mag i wyleciała jak z procy białymi drzwiami się przebrać.
- Cooooo.... Ja..... - wycedziła Fado do samej siebie - Dzięki Ci Boże, że nie zwykłam pic kawy w szlafroku! Uff.
Podeszła do drzwi, poprawiła włosy i uśmiechając wpuściła gościa do poczekalni.
- Dzień dobry, Mag.. To znaczy się, pani doktor zaraz do pana zejdzie. Zapraszam do gabinetu. - niepewnie poprowadziła Tomka do gabinetu.
- Bardzo pani dziękuję, w zasadzie jestem wcześniej, więc nie ma pośpiechu. - przyglądał jej się uważnie, gdy podniosła do ust kubek z kawą...
- O! Przepraszam. Może ma pan ochotę na kawę? - spytała.
- Nie dziękuję, już piłem. - uśmiechnął się.
- Już jestem! Przepraszam Tomek, ale zupełnie zgubiłam poczucie czasu, właśnie pokazywałam mojemu gościowi gabinet. Poznajcie się.
- Tomek, miło mi cię poznac.
- Fado! Mnie również!
- Fado, jak ten gatunek muzyczny?
- Nie zupełnie, hehehe - roześmiała się fado.
- Cóż, zapraszam do gabinetu! - wtrąciła się Mag. - puszczając Fado oko, dała jej do zrozumienia - A nie mówiłam, że będzie puszczanie oczka do kogoś...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga