piątek, 20 czerwca 2014

2. Fado miała prawo jazdy dopiero kilka miesięcy. Podróż do Krk miała być dla niej taką pierwszą, dłuższą. Kilka dni wcześniej została dokładnie przeszkolona z mapy gps'a przez Artiego.
- Jedź i miej oczy szeroko otwarte. Nie zagadujcie się za bardzo, bo jak się rozmarzysz, to Bóg jeden wie... - powtarzał.
Mimo dużej różnicy wieku, jaka dzieliła rodzeństwo i mimo wielu złośliwości jakie sobie dawkowali - kochali się bardzo i jedno za drugie skoczyło by w ogień. Przeszli bardzo dużo razem i decyzja o wspólnym zamieszkaniu była dla nich doskonałym rozwiązaniem. On - wdowiec i ona rozwódka. Rodzeństwo z piekła rodem. Kiedy Arti stracił żonę, Fado była w trakcie sprawy rozwodowej. Oboje się wspierali jak tylko mogli. Kto by pomyślał, że minął już rok czasu. 
- Ruszamy! - Zarządziła Mag, zamykając drzwi od bagażnika. - Pamiętaj, że obiecałaś wypalić przez drogę tylko 4 papierosy. Spojrzała na Fado z lekkim niedowierzaniem.
- Tak, pamiętam. - Odpowiedziała Fado gasząc na chodniku niedopałek papierosa i wkładając do ust miętówkę. - Ruszamy.
Całe szczęście, ze obie lubiły ten sam typ muzyki,  każda z nich była zadowolona. Im bardziej w samochodzie słychać było tylko muzykę, tym bardziej Fado się zamyślała i przyciskała pedał gazu. Wracały do głowy wspomnienia, piętrzyły się myśli, których nie dało się pozbyc nawet przez rok czasu. W końcu nie zawsze zostaje się 23-letnią rozwódką, zdradzoną przez męża po dwóch latach małżeństwa.
-Fado! Fado! Uważaj! - wyrwał ją z przemyśleń głos Mag. - Zatrzymaj się na najbliższym zjeździe, i to już! - zarządziła Mag.
Zjechała z drogi, wyłączyła silnik i powoli otworzyła drzwi. Wyczołgała się z auta i opadła na najbliższą ławkę, nerwowo wyjmując papierosa z paczki. Mag odpaliła jej zapalniczkę, bo i to w tej chwili sprawiało Fado problem.
- Myślałam, że masz to już za sobą. Wydawałaś się gotowa na ta podróż na kółkiem, Fado! Zdajesz sobie sprawę do czego mogłaś doprowadzić! Mogłaś nas zabić! - wykrzyczała Mag i również odpaliła sobie papierosa. Na bok poszły zdrowe zasady.
- Mag, do cholery! Też tak myślałam, ale myliłam się. Jeszcze jestem za słaba. Przepraszam. Jedź dalej, proszę.
- I tak zrobię! A Ty zażyj te swoje środki, wzięłaś je na pewno ze sobą, prawda? Lepiej żebyś tą drogę przespała. A na moim terenie już ja się tobą zajmę. - powiedziała poprawiając siedzenie i lusterka.

1 komentarz:

  1. przyjemnie, przyjemne :) skąd wena na opowiadania? czyżby początki jakiejś książki?

    OdpowiedzUsuń

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga