sobota, 24 września 2016

2. Rozdział pierwszy.

Kim oni są, żeby mówić mi co mam robić ze swoim życiem! Specjaliści w dziedzinie życia - nie swojego... Wystarczająco długo zbierałam w sobie siły, by w końcu ruszyć z miejsca. Nie będę słuchać waszych mądrości, nie tym razem! Co z tego, że mam trzydzieści lat do tego kilkuletni staż małżeński bez potomstwa i chcę podwyższyć swoje i tak niskie wykształcenie. Marzenia są po to, by je spełniać i nie ma przedziału czasowego na ich realizację, prawda? Wystarczy tylko jedna osoba, która stoi za tobą murem i cię wspiera i już człowiek jest gotowy by walczyć o marzenia. Jeśli mam zielone światło od Lubego, to staję na starcie w październiku i czekam na wystrzał umożliwiający walkę o zwycięstwo - a nie będzie to tylko bieg o marchewkę.
Zaczynam z grubej rury, ale od najważniejszych rzeczy. Dotychczasowe życie chujowej gospodyni domowej zamieniam na ośmiogodzinną pracę w tygodniu i zajęcia w szkole na weekendy. Skaczę pod sufit z radości na samą myśl i równocześnie skręca mi kiszki z niepewności. Dokonamy rewolucji w naszym życiu, ale zacznie się w końcu coś dziać. Przestanę być płaczliwą, wiecznie niezadowoloną z życia babą, z którą własny mąż przestaje rozmawiać. Dość tego. Nie chcę tak. Co się zatem stało, że postanowiłam tak diametralnie zaryzykować?! Bo, że jest to ryzyko i wyzwanie to chyba nikogo przekonywać nie muszę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga