środa, 9 grudnia 2015

24. - I mamy weekend - powiedziała do Fado Pati, jej przełożona.
- Tak, ten tydzień minął mi bardzo szybko.
Obowiązki Fado ograniczały się do robienia kserokopii dokumentów  osób, które starały się o wymianę tablic rejestracyjnych. Przygotowywanie odpowiednich pism. Ogólnie kontakt bezpośredni z klientami. Była bardzo wymęczona ale i zadowolona z siebie. Musi tylko się przestawić, wprowadzić małe zmiany w organizacji dni i jakoś to wszytko pójdzie.
Dziś marzyła tylko o łóżku. I tak też się stało, po pół godzinnym spacerku z pracy zaległa w łóżku do samego rana. Nie porozmawiała nawet z Artim, który cały ten tydzień był na szkoleniu i mało wiedział. Odebrała tylko jeden telefon koło północy:
- Halo?
- Cześć ludzie pracy!
- Hej, hej, jak fajnie to brzmi i w końcu można użyć tego epitetu w moją stronę - mimo zaspania uśmiechnęła się
- Mogę Ci zająć chwile?
- Jasne coś się stało? - trochę się zaniepokoiła
- Nic. To znaczy chciałem spytać czy myślałaś o bistro?
- Tak, ale chcesz teraz o tym rozmawiać? Miałam ciężki tydzień, może zadzwonię do ciebie jutro? - pytała prawie zasypiając
- Tak, tylko. Poczekajmy... 3... 2... 1...
wszystkiego najlepszego kochanie! Chciałem co jako pierwszy złożyć życzenia. A jak chcesz prezent zobaczyć to leży na biurku... - mówił podekscytowany
- Dziękuję! Robisz to co rok, prawie co rok. Prezent? - zaświeciły jej się aż oczy z zadowolenia.
Nie wstała jednak go zobaczyć, postanowiła zrobić to rano zaraz po przebudzeniu.
- Jutro będzie dobry dzień!



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga