czwartek, 3 grudnia 2015

23. Ze snu zbudził ją dźwięk budzika.
- To już dziś, ten dzień! - wyszeptała i czym prędzej wstała z łóżka
Pół godziny i była prawie gotowa. Niestety stan fizyczny różnił się od psychicznego, zbliżająca się jesień doskwierała. Alergia się nasiliła... Nie tak wyobrażała sobie swój pierwszy dzień w pracy, ale musiała się z tym zmierzyć. Na szczęście szefowa znała sytuacje zdrowotną Fado, dzięki czemu ta była spokojniejsza. Postanowiła wyjść wcześniej i spacerkiem przejść się drogą, którą przez najbliższe miesiące będzie podążać do pracy.
Na uszach miała kolczyki, zielone koniczynki, które dostała od Mata gdy wspólnie z Artim świętowali jej pierwszą poważną pracę. Pierwszy prezent i w dodatku trafiony w dziesiątkę.
Przed klatką czekała na nią niespodzianka, Mat  stał przy aucie trzymając otwarte drzwi i zapraszającym gestem wskazał jej miejsce.
- Czy ja zamawiałam taksówkę? - spytała podejrzliwie uśmiechając się szeroko.
- Nie. Przyjechałem bo rozmawiałem rano z Artim zanim zaczął pracę, wspomniał że pół nocy przesiedziałaś w łazience. Pomyślałem, że dziś zrobię ci dzień dziecka i będę twoim szoferem w obie strony. Uczulenie?  - spytał ale nie musiała odpowiadać. Znał ją i jej organizm na tyle, że odpowiedź z jej strony była zbędna. Zresztą ona nawet nie próbowała odpowiadać.
- Będę o 16 - powiedział zamykając za nią drzwi.
- O ile skończę o czasie to tak. Dziękuję - szepnęła mu do ucha całując jednocześnie w policzek
- Najwyżej poczekam. Do zobaczenia. I trzymaj się.
Ręce zaczęły jej drżeć kiedy mijała kolejne drzwi. Jej miejsce pracy znajdowało się na drugim piętrze czyli około siedemdziesiąt schodów miała do pokonania.
Czas start - pomyślała i przekroczyła próg pokoju, w którym miała spędzić kolejne godziny

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Cześć! Dziękuję, że znalazłaś/eś czas by zajrzeć do mnie. Mam nadzieję na kolejne wizyty. Pozdrawiam. Daga